Kiedyś próbowałam ukrywać brzuch wyłącznie luźnymi ubraniami, ale szybko odkryłam, że nie zawsze daje to najlepszy efekt. Dziś bardziej liczą się dla mnie proporcje, miękkie materiały i fasony, w których można normalnie przeżyć cały dzień.
Oponkę i brzuch – jak ukryć je stylizacją?
Najlepiej sprawdzają mi się ubrania, które nie opinają mocno okolic talii, ale też nie tworzą bezkształtnej warstwy materiału. Zamiast zakładać największy dostępny sweter, wolę zbudować sylwetkę za pomocą długości, pionowych linii i tkanin, które ładnie spływają po ciele.
Przy takich zestawach zwracam uwagę na kilka rzeczy:
- stan spodni lub spódnicy – średni albo wysoki, ale bez bardzo ciasnej gumy,
- materiał – raczej matowy i lekko lejący niż cienki, błyszczący lub mocno przylegający,
- długość góry – taka, która kończy się w szerszym miejscu bioder albo delikatnie je zakrywa,
- proporcje – luźniejsza góra dobrze wygląda z bardziej uporządkowanym dołem i odwrotnie.
Nie chodzi mi o chowanie sylwetki za wszelką cenę. Bardziej o to, żeby ubrania układały się tak, jak chcę, a ja nie musiała co pięć minut poprawiać bluzki.
Stylizacja z rozkloszowaną spódnicą midi
Rozkloszowana spódnica midi z nieco sztywniejszej bawełny albo miękkiej tkaniny garniturowej świetnie buduje proporcje. Łączę ją z gładką bluzką o luźniejszym kroju, wpuszczoną tylko lekko z przodu, dzięki czemu talia jest zaznaczona, ale materiał nie opina brzucha. Dobrze działa granat, czekoladowy brąz lub głęboka zieleń, bo te kolory są ciekawsze niż klasyczna czerń, a nadal łatwo je zestawić.
Do tego dobieram krótką kurtkę sięgającą mniej więcej do talii albo miękką marynarkę noszoną rozpiętą. Pionowe klapy marynarki wydłużają sylwetkę, a rozkloszowany dół równoważy górę. Na co dzień dorzucam loafersy lub botki na niewysokim obcasie, natomiast przy mniej formalnym zestawie spokojnie sprawdzą się proste sneakersy.
Unikam bardzo cienkich spódnic z lejącego jerseyu. Na wieszaku wyglądają delikatnie, ale potrafią podkreślić każdą fałdkę i szybko się podwijać przy chodzeniu.
Oponkę jak ukryć? Stylizacje z szerokimi spodniami
Szerokie spodnie z wysokim stanem są dla mnie jednym z najłatwiejszych sposobów na wygodną stylizację do pracy. Wybieram fason z szeroką nogawką, ale bez nadmiaru materiału przy biodrach. Tkanina garniturowa, twill albo grubsza wiskoza układają się znacznie lepiej niż cienki, śliski poliester.
Górę zostawiam prostą: top z dekoltem w serek i rozpinany kardigan albo koszulę o fasonie regular fit. Jeśli koszula jest dłuższa, noszę ją rozpiętą na gładkiej bluzce. Powstaje wtedy długa, otwarta linia z przodu, która optycznie wysmukla zestaw, a przy okazji daje trochę luzu w okolicy brzucha.
Kolorystycznie lubię zestaw monochromatyczny, na przykład grafitowe spodnie, antracytową górę i czarną marynarkę. Nie jest nudno, jeśli różnią się faktury: matowa dzianina, gładka tkanina i lekko strukturalna marynarka robią całą robotę. Przy krótszych nogach pilnuję, żeby spodnie sięgały niemal do ziemi i zakładałam do nich buty z choćby niewielką podeszwą.
Sukienka koszulowa na dzień, kiedy liczy się wygoda
Sukienka koszulowa z miękkiej bawełny, tencelu albo wiskozy to zestaw, który nie wymaga wielkiego kombinowania. Wybieram model z pionowym rzędem guzików, kołnierzykiem i paskiem, który można zawiązać nieco wyżej niż w najszerszym miejscu brzucha. Nie ściskam talii mocno — pasek ma tylko uporządkować sylwetkę, a nie przypominać o sobie przez cały dzień.
Najlepiej czuję się w długości midi, z delikatnie rozszerzanym dołem. Do takiej sukienki pasują skórzane sneakersy, płaskie sandały albo botki. Jesienią narzucam na nią dłuższą kamizelkę lub rozpiętą marynarkę. Ten zestaw jest fajny także dlatego, że nie wymaga idealnego dopasowania wszystkich elementów — wystarczą neutralne buty i większa torba.
Przy wyborze materiału mam jedną zasadę: sprawdzam, czy nie prześwituje i czy nie gniecie się od samego patrzenia. Len jest piękny, ale w wersji stuprocentowej po kilku godzinach potrafi wyglądać mniej schludnie. Mieszanka lnu z wiskozą bywa praktyczniejsza do pracy i codziennych spraw.
Jeansy z prostą nogawką i dłuższa kamizelka
Ta stylizacja ma bardziej miejski charakter. Proste jeansy z wyższym stanem łączę z gładkim T-shirtem albo cienkim golfem, a na wierzch zakładam dłuższą kamizelkę z tkaniny garniturowej. Kamizelka powinna kończyć się poniżej bioder, ale nie przy samej połowie łydki, bo wtedy całość może optycznie skracać nogi.
Jeśli zależy mi na spokojnym efekcie, wybieram granatowy denim, kremową górę i kamizelkę w kolorze karmelowym. Przy czarnych jeansach dobrze wygląda kamizelka w szarości, bordo albo oliwce. Otwarte poły tworzą dwie pionowe linie, a prosty krój spodni nie dodaje objętości po bokach.
Do tego noszę botki na klocku albo sneakersy z grubszą podeszwą. Sama kamizelka ma jednak mały minus: w cieplejsze dni może być za ciężka, zwłaszcza jeśli jest z grubej wełny lub poliestru. Wtedy zamieniam ją na dłuższą, rozpiętą koszulę z tencelu. Efekt zostaje podobny, ale stylizacja jest lżejsza i łatwiejsza do wyprania.
Właśnie takie zamiany najbardziej lubię w ubraniach. Jedna baza — proste jeansy i gładka góra — może wyglądać biurowo z marynarką, swobodnie z koszulą albo bardziej kobieco z krótkim kardiganem. Nie potrzebuję osobnej garderoby na każdą okazję, tylko kilku fasonów, które dają się ze sobą mieszać.