bodyboom_banan

Peeling Body Boom – istna słodycz w łazience

O peelingu kawowym i jego dobroczynnych właściwościach dla naszego ciała już Wam pisałam. Choćby w w artykule o „Peeling kawowy rewelacyjny na cellulit„.

Od lat, sama przygotowuję sobie różnorakie peelingi kawowe bazując na domowych składnikach typu miód, cynamon, i wszelkie inne kreatywne składniki jakie przyjdą mi do głowy. Tym razem skusiłam się na coś gotowego. Nie było łatwo, bo cena 65 zł nie rozpieszcza.

MARKA:

Body Boom jest marką jak dla mnie tajemniczą. Jedynie w regulaminie znalazłam informacje o konkretnej firmie, która sprzedaje produkty. W dziale o MNIE lub KONTAKT wszystko jest bezosobowe. Gdyby nie recenzja tego peelingu u jednej z vlogerek to pewnie nie skusiłabym się na testy.

 

PRODUKT:

Choć jego cena nie jest niska, to zwykle za ceną idzie jakość produktu. I tu przyznaję, pięknie opakowany, o cudownym zapachu peeling, który znajdziecie w poręcznej ekologicznej torbie tak skonstruowanej, że produkt do samego końca pozostaje świeży. Dodatkowo w prezencie to aplikacji peelingu dołączana jest drewniana łyżeczka, która ułatwia wydobycie produktu z opakowania.

Ja zamówiłam wersję Banan, która pachnie nieziemsko (połączenie banan i kawy to istny ideał). Produktu jest dość dużo w opakowaniu, spokojnie wystarczy mi na min. 5 aplikacji. To w sumie coś, czego najbardziej się obawiałam ponieważ kiedy pierwszy raz trzymałam peeling w ręce uznałam, że jedna aplikacja i będzie po opakowaniu. Zdecydowanie wydajność peelingu jest znacznie większa, zatem po woli skłaniam się ku stwierdzeniu, że „faktycznie się opłaca”.



Przyznam, że nie zagłębiałam się w historię marki i procesy powstawania bo to są historie, które zawsze można pięknie przygotować tworząc z nich idealny produkt. Dlatego moją opinię przygotowuję dla Was na podstawie samego wrażenia jakie zrobił na mnie peeling podczas pierwszej aplikacji. A była naprawdę pozytywna.

bodyboom_banan

MARKETING

To coś, na co zwróciła mi uwagę Paulina (bo obie testowałyśmy produkt) czyli oprawa marketingowa, która jest rewelacyjna. Tutaj trzeba przyznać osobom, które pracowały nad koncepcją sprzedażową tego produktu co najmniej 6+. Patrząc na opakowanie można zakochać się w tym produkcie od pierwszego wejrzenia. Sama słodycz. Podobnie paczka, która przychodzi sprawia, że czujesz się wyjątkowa. Do tego witryna przygotowana w takim klimacie, że nie masz ochoty z niej w ogóle wychodzić. Dlatego uważajcie bo zakupy w tym sklepie pochłaniają! 🙂

 

PODSUMOWUJĄC

 

Pod kątem wizualnym produkt jest zdecydowanie dopracowany. Idealnie nadaje się na prezent.

Pod kątem wiarygodności marki, nie do końca rozumiem kto sprzedaje, i jaki jest skład każdego z produktów. Składniki peelingu mango, niczym nie różnią się od składników peelingu banan.

Sam produkt? No nie zarzucę mu nic. I to chyba najważniejsza kwestia. Na efekt muszę jeszcze poczekać (dopiero raz zaaplikowałam na ciało), ale doskonale rozsmarowuje się na skórze, cudowanie pachnie, łatwo się go nakłada, jest wydajny i można nakładać go na twarz (nie podrażnia). A kluczem tego peelingu są naturalne składniki. A nie chemia.

Tyle ode mnie na ten moment. Jeśli testowałyście produkt w zaciszu domowym lub chcecie zapytać o coś to piszcie w komentarzach. Ciekawa jestem waszej opinii.

(link do witryny sklepu, skąd również pochodzi samo zdjęcie to: www.bodyboom.pl)

PS. Wraz z peelingiem zamówiłam masło antycellulitowe, którego prezencja pewnie za jakiś miesiąc. Zatem Stay Tuned!

Ocena produktu

8.0 Do polecenia

Opakowanie 9.5
Zapach 9.8
Konsystencja 9.5
Cena 3.0
Reader Rating: (1 vote) 9.6

SHARE THIS

RELATED ARTICLES

3 COMMENTS