clochee-poznaj-nature-dwoch-wyjatkowych-kobiet-wywiad

Clochee – poznaj naturę dwóch wyjątkowych kobiet [wywiad]

Clochee to marka kosmetyków naturalnych i organicznych założona w 2013 roku przez dwie wyjątkowe kobiety Darię Prochenką i Justynę Szuszkiewicz.

Ponieważ jesteśmy ogromnymi fankami ich kosmetyków pomyślałyśmy, że wspólnie przygotujemy dla Was wywiad, nie tylko o marce, ale również o tym co siedzi w naturze obu Pań. Daria i Justyna zdradzają Wam kilka sekretów na temat ich prawdziwej natury, tego skąd wzięła się nazwa samej marki oraz swoich kosmetycznych ulubieńców do pielęgnacji ciała.


Czy ktoś Wam kiedyś powiedział, że wyglądacie jak siostry:)?

Tak, faktycznie spotkałyśmy się ze stwierdzeniem że wyglądamy jakby łączyły nas więzy rodzinne, ale my tego podobieństwa nie widzimy 🙂
Aczkolwiek bardzo nam miło, jak widać ludzie którzy się przyjaźnią albo w pewien sposób upodabniają się do siebie albo przyciągają na zasadzie podobieństw.


No dobrze, to ile produktów macie już na swoim koncie? Pytam, bo kiedy szukałam o Was informacji w sieci trafiłam na wywiad z roku 2013 kiedy rozpoczęła się Wasza przygoda. Startowałyście wówczas z 6 produktami do twarzy i ciała, zgadza się?

Dokładnie 10 grudnia 2013 roku firma wystartowała z 6 podstawowymi kosmetykami do pielęgnacji twarzy i ciała. Aktualnie mamy 18 produktów, z których kilka ma różne wersje zapachowe lub różne pojemności. Gdyby policzyć absolutnie każdy wariant, który produkujemy jest ich w sumie 30. W tym roku planujemy wprowadzić do sprzedaży kolejne 4, a może nawet 6 kosmetyków. Lista produktów, które czekają na swój debiut jest długa, ale chcemy naszym stałym klientom dawkować tą przyjemność.


Intryguje mnie nazwa waszej marki. Czy oznacza / symbolizuje coś konkretnego?

„Cloche” – to po francusku dzwon, dzwonek. I właśnie od tego dźwięcznego słowa, kojarzącego się także z kwiatem i naturą, wzięła się nazwa marki organicznych kosmetyków. Gdyby przyjrzeć się wnikliwie w nasze logo spośród listków wyłaniają się małe kwiatki których kielichy przypominają dzwonki. Inspiracją do naszego logotypu była kwitnąca roślina Campanula. Natomiast po dodaniu do naszej nazwy jeszcze jednego „e” uzyskaliśmy ciekawy zabieg wizualny, ale dzięki temu nazwa nic konkretnie nie znaczy.


Clochee jako marka weszła na rynek w okresie, kiedy świadomość potencjalnego klienta na temat kosmetyków naturalnych wcale nie była wysoka. Co prawda kobiety lubią inwestować w kosmetyki, dlatego są idealnymi konsumentkami, ale czy długo musiałyście przekonywać je do siebie i swoich produktów?

Na początku rozpoczęłyśmy swoje działania w internecie i próbowałyśmy dotrzeć do osób świadomych, poszukujących kosmetyków naturalnych – tak jak my, zanim jeszcze nie stworzyłyśmy Clochee. Dzięki dotarciu do wegan, wegetarian oraz osób dla których natura i ekologia jest istotna mogłyśmy pokazać jaki mamy pomysł na pielęgnację. Jednocześnie też starałyśmy się edukować pozostałe panie jak czytać etykiety i dlaczego warto zwracać uwagę na składy. To bardzo żmudna praca, ale przynosiła efekty. Minęło kilka lat i widać różnicę w zachowaniu konsumentów, przyczyniły się do tego artykuły w mediach, a także zmiana nawyków żywieniowych Polaków. Oprócz szukania jajek z wolnego wybiegu, czy chleba na zakwasie klienci zaczynają powoli otaczać się także zdrowymi kosmetykami. Ten trend nie jest jeszcze tak widoczny jak na zachodzie Europy, ale widzimy bardzo dużą różnicę między rokiem 2013, a 2017.


Czy czujecie, że “naturalność” to nadal moda czy już codzienność dla polskiego rynku?

Moda ma to do siebie że przemija. Liczymy na to że chęć otaczania się zdrowymi produktami to jednak nie tylko moda, tylko powolna zmiana nawyków. Nie dzieje się to jeszcze na skalę masową ponieważ dobre jakościowo i skuteczne kosmetyki naturalne nie mają szansy konkurować z bardzo tanimi w produkcji mass marketowymi produktami. Wiele osób ma swoje przyzwyczajenia i robiąc zakupy automatycznie sięga po szampon czy krem, do którego jest przyzwyczajona. Bardzo dynamiczną grupą która z przyjemnością testuje nowości i uwielbia wyszukiwać nowe produkty są młode osoby. Jeśli młode osoby nabiorą nawyków korzystania z kosmetyków naturalnych, jestem przekonana że będą kontynuowały ten rytuał w dojrzałym wieku.


Jesteście dość aktywne jeśli chodzi o szerzenie świadomości ekologicznej i zdrowotnej. Co zatem doradziłybyście przeciętnemu Kowalskiemu (albo jego żonie:)) szukającemu dla siebie dobrego kosmetyku? Na co powinien zwrócić uwagę podczas czytania etykiety produktu?

Jest kilka podstawowych składników które można nauczyć się rozpoznawać, nauczyć się ich i eliminować te produkty ze swojej listy zakupów. Opisujemy je tutaj.

Nauczenie się tego nie jest trudne. Ja nigdy nie miałam zmysłu do nauk typu chemia, biologia, czy fizyka, a opanowałam je dość szybko.

Naszym klientom staramy się też wysyłać i przekazywać np. podczas różnego rodzaju targów – mini ściągi „jak czytać etykiety”. Jest to mała wizytówka, która mieści się do portfela i zawsze gdy ktoś ma wątpliwość może po nią sięgnąć.

Spotykając się z naszymi klientami staramy się także uświadamiać ich, że ważne jest z jakiego źródła pochodzą surowce. Według nas ważne jest to aby nie były one przypadkowe, dlatego w Clochee sięgamy po certyfikowane surowce – dzięki temu wiemy skąd dany ekstrakt pochodzi i wiemy, że już na poziomie hodowli plantatorzy dbali zarówno o naturalne nawozy jak i sposób wytwarzania ekstraktów.

Warto także zwracać uwagę na hasła reklamowe i całą otoczkę. Wiele firm przedstawia siebie jako naturalne marki poprzez zabiegi marketingowe. Wystarczy, że ozdobią sklep surowym drewnem, ustawią w nim wiele roślin i napiszą, że w tym kosmetyku znajdują się surowce naturalne i już klient jest skłonny w to uwierzyć. Często niestety zdarza się że z całego składu kosmetyku naturalnych jest tylko kilka surowców, reszta to niestety nieprzyjazne składniki. Niestety jeszcze dajemy nabierać się na tą otoczkę ponieważ nie ma dokładnych regulacji definiujących oddzielnie kosmetyki naturalne od kosmetyków tradycyjnych. Dlatego firmy produkujące zdrowe kosmetyki muszą napracować się o wiele bardziej. Zwracamy także uwagę, że kosmetyki wytwarzane metodą „home made” nie oznaczają, że są one zdrowe i naturalne. To że ktoś postanowił mieć małą manufakturkę w domu jest oczywiście pozytywne, bo wspiera taka działalność często społeczeństwo lokalne, jest to forma samozatrudnienia, pokazuje czyjąś pasję, ale nie musi to oznaczać, że od razu jest to „naturalne”. Czasami może być nawet niebezpieczne, ponieważ nikt nie ma pewności czy kosmetyki te zostały w jakiś sposób przebadane, choćby mikrobiologicznie. Pamiętajmy, że kosmetyki naturalne nie mają mocnych konserwantów, a więc są bardziej narażone na rozwijanie się w nich bakterii. Jeśli ktoś produkuje kosmetyki w domu, w nielaboratoryjnych warunkach – nie wiemy jak przechowuje surowce, nie wiemy czy przygotowując masę nie została ona już w jakiś sposób zakażona. To ryzyko szczególnie dla osób z alergiami, czy bardzo wrażliwą skórą. Zatem aspektów jest naprawdę dużo. Najlepiej gdyby powstały już regulacje prawne i klient mógł wiedzieć po jakie kosmetyki sięga. Do tego czasu trzeba nauczyć się trochę o surowcach i czytać etykiety.


Jaki jest wasz ulubiony produkt/linia produktów? Taki bez którego nigdy się nie rozstajecie?

(Daria) Moim absolutnym bestsellerem od lat (a dokładnie od początku stworzenia naszej firmy, bo od tego produktu zaczęła się nasza przygoda z Clochee) jest Wygładzający olejek do demakijażu. Sporadycznie zdradzam ten produkt z Płynem micelarnym i zawsze do niego wracam. Na drugim miejscu jest Krem regenerująco-odmładzający na noc, jest według mnie tak genialny, że używam go zarówno na dzień jak i na noc. Dla mojej suchej skóry to jedyny ratunek.







Justyna uwielbia Serum odżywczo-odmładzające, które pięknie rozświetla cerę
. Dzięki niemu ludzie często pytają ją czy jest już pełnoletnia:)


Który ze składników waszych kosmetyków sprawia, że są one wyjątkowe?

Wyjątkowość Clochee nie leży tylko i wyłącznie w jednym składniku. To cała kompozycja, dopracowana konsystencja, tak dobrane substancje aktywne, które sprawiają, że kosmetyk działa i jest skuteczny. To wszystko sprawia, że warto po nie sięgnąć. Do tego filozofia która jest bliska coraz większej rzeszy ludzi, a także piękne opakowanie, które przyjemnie jest mieć na półce w łazience.


Czy sięgacie jeszcze czasem po popularne “sieciówkowe” kosmetyki?

Z pielęgnacyjnych produktów do twarzy czy do ciała używam tylko i wyłącznie Clochee. Pozostałe kosmetyki których nie mamy jeszcze w ofercie kupuję przez internet, ale Justyna wraz z naszym zakładem produkcyjnym cały czas intensywnie pracuje nad wprowadzeniem brakujących w naszej ofercie produktów. W sieciówkach kupuję tylko kilka podstawowych kosmetyków kolorowych, ale ponieważ nie maluję się na co dzień dużo więc to zaledwie 2-3 produkty. Justyna natomiast z racji jej stanowiska zajmowanego w firmie musi wiedzieć jakie są trendy, nowości i co porabia konkurencja jest na bieżąco z wieloma pozycjami na sklepowych półkach.


Zdradzicie nam swoje plany na najbliższy rok? Czy pojawią się nowe produkty?

Szczególnie przygotowujemy się teraz do wprowadzenia linii profesjonalnej SPA i to zajmuje nam najwięcej czasu, ale mamy już także gotowych kilka produktów do twarzy oraz do włosów które zadebiutują jeszcze w 2017 roku.


Wiemy, że wasza współpraca zrodziła się ze wspólnych zainteresowań ekologią i kosmetykami naturalnymi. Jednak czy wasza współpraca to czysty biznes czy również przyjaźń? Czy według was zdrowo jest łączyć biznes z przyjaźnią?

Współpraca zaczęła się od przyjaźni, wspólnych zainteresowań, potrzeb i pasji. Minęły lata i nasza przyjaźń nadal trwa. To jest dla nas najważniejsze i najcenniejsze. Nie zawsze jest kolorowo, bo prowadzenie firmy która się rozrasta to wiele wyzwań, stresów i emocji. Nie zawsze mamy takie samo zdanie, ważne aby umieć dyskutować, nie obrażać się, iść na kompromis. Choć najprzyjemniejsze w tym wszystkim jest to, że po wielu godzinach „przegadanych” podczas pracy o sprawach firmowych wieczorem sięgamy po telefon i pytamy „co słychać?”.

Dziewczyny, w imieniu naszego (również dwuosobowego :)) zespołu bardzo Wam dziękujemy za wywiad i życzymy aby rok 2017, była dla Was jeszcze bardziej owocny niż pozostałe!

SHARE THIS

RELATED ARTICLES

6 COMMENTS

  1. Właśnie kupiłam olejek do demakijażu. Jest delikatny i świetnie usuwa reszki makijażu z twarzy. Trochę drogi, ale patrząc na to jak zachowuje się po nim moja cera, myślę, że było warto. Dziewczynom, które jeszcze się zastanawiają zad zakupem, gorąco polecam!

  2. Olejek do demakijażu jest również moim ulubieńcem 🙂 Ceny trochę wysokie, ale czego się nie robi dla piękna. 🙂 Powodzenia.

  3. Szanuję takie przedsiębiorcze kobiety. Fajnie patrzeć jak marka się rozwija, ale trzeba włożyć sporo pracy w to aby się udało. Jako markę kosmetyków Clochee znałam, ale nie wiedziałam, że to tak pozytywne osoby ją tworzą. Fajny wywiad!

  4. Widać, że panie mają głowy na karku i dość rozsądnie podeszły do swojego biznesu. Początkowe ukierunkowanie swoich działań na ludzi bardziej świadomych istoty ekologii w życiu człowieka było strzałem w dziesiątkę. A biorąc pod uwagę, że ogólnie świadomość ludzi jest coraz większa, rzeczywiście mam wrażenie, że i u nas pojawią się te zachodnie trendy, a to już woda na młyn dla Clochee.
    Życzę powodzenia, cieszę się, że można promować rodzime produktu młodych zdolnych Polek 🙂 I to takich, które łączy nie tylko biznes, ale i szczera przyjaźń. Chociaż domyślam się, że w interesach uczucia nie zawsze pomagają.